makijaż ślubny warszawa, profesjonalny makijaż Warszawa , makijaż dzienny Warszawa, makijaż wieczorowy Warszawa, makijaż Warszawa , wizażystka Warszawa , makijażystka Warszawa , wizażystka Kasia Pietruszka, indywidualne lekcje makijażu Warszawa, nauka makijażu Warszawa, analiza kolorystyczna Warszawa
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chanel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chanel. Pokaż wszystkie posty
9 marca 2015
Deneczko styczniowo- lutowe + zakupy w Kiko.
Dzisiaj pościk denkowy.
Zaczynamy od demakijażu bo tego u mnie schodzi najwięcej.
Płyn micelarny i płyn dwufazowy to podstawa.
Zmywam tymi produktami siebie i klientki.
Ostatnio z demakijażu zagosciła u mnie marka Bourjois.
Płyn micelarny, tonik oraz płyn do demakijażu oczu dwufazowy.
* Woda micelarna do demakijażu twarzy i oczu 250 ml koszt ok.15,00 (brak produktu na zdjęciu)
Kiedyś już miałam ten produkt i tym razem wrzuciłm go do koszyka tylko dlatego że była promocja.
Czy do niego wrócę- raczej nie.
Drażni mnie trochę zapach.
Owszem zmywa, nie podrażnia ale szału nie ma.
* Drugim produktem jest witaminizowany bezalkoholowy tonik Bourjois wzbogacony o pochodną witaminy C.
Hmmm...niezły opis ;)
250ml za ok.15-17,00
Bardzo przyjemny zapach, pobudza rano.
Jakiegoś wielkiego szału nie widzę,ale że przyjemnie się go używa, nie podrażnia to kupiłam drugie opakowanie.
Jest ok.
* Trzeci z gromadki to dwufazowy płyn do demakijażu oczu 200ml za ok.17,00
Produkt ok,nie pozostawiał tłustej warstwy. Zmywał tak sobie,trochę było trzeba sie napracować aby wszystko idealnie zmyć.
Raczej nie kupię.
Teraz testuję płyny dwufazowe Eveline i jak narazie świetnie się spisują.
* Kolejnym zdenkowanym produktem do demakijażu twarzy jest Garnier płyn micelarny 400ml
Już pisałam o nim i jest to nadal mój numer 1!!!
Polecam.
Kosztuje ok.17,00 ale można go kupić w promo za 12-13.00
Demakijaż zakończony, teraz pielęgnacja i peeling.
* Zacznę od kremu pod oczy Eveline Luxury - odmładzający krem pod oczy + serum
15ml. Kosztował ok.20,00
Fajna kremowa konsystencja, nie uczula.
Jakiś spektakularnych efektów nie zauważyłam.
Jako krem dzienny pod makijaż oka, sprawdza się.
* Krem dzienny Bioderma Hydrabio Rich 40ml kosztuje 0k.50-60
Kupiłam go w Superpharm za ok.20,00 bo była promocja że przy zakupie powyżej 60,00 za krem płaci się mniej.
Genialny krem!
Super konsystencja,idealna dla suchej skóry.
Dobrze nawilża, pozostawia na buzi film. ładnie pachnie. Opakowanie higieniczne z pompką.
Napewno do niego wrócę.
Teraz kupiłam Clarinsa Multi Active dla skóry normalnej i jego konsystencja jest dla mnie za lekka. Rano daję dwie warstwy i czasami pod spód serum clarins i mało mojej skórze :( A krem Clarins kosztował 250,00 :(
* Peeling cukrowy do twarzy Phenome 125ml za 125,00 choć teraz widzę że jest w promocji za 88,00
Bardzo dobry produkt. Buzia jak pupka niemowlaczka. Natłuszcza i po aplikacji nie trzeba stosować kremu.
Niestety dla mnie mega minusem jest wielkość opakowania 125ml które należy zużyć w przeciągu 6 mcy od otwarcia.
Ja zużyłam połowę a resztę do rąk i ciała.
50 ml by w zupełnosci wystarczyło.
Ponownie raczej nie kupię.
< KOLORÓWKA: * Chanel Poudre universelle- puder sypki - gigant 30g koszt ok.220
Ja miałam najjaśniejszy 20 clair translucent.
Moje kolejne opakowanie. Jest boski i zawsze do niego wracam. Mega delikatna konsystencja,stapia się ze skórą.
Ładnie się utrzymuje.
Teraz zdradziłam go z sypkim Kanebo i nie wiem czy był to dobry wybór :(
* Inglot matujący puder sypki w kolorze zółtym nr.32 Cena 40,00 za 2,5g!!!
Jest też duże opakowanie za 80,00
Bardzo fajny produkt, pomimo małej wielkości wydajny.
Świetny do skóry zaczerwienionej,naczynkowej. Dobrze trzyma makijaż.
Gdybym miałą powrócić to napewno do dużego opakowania. Teraz mnie korci zółty CC z MAC lub Banana Ben Nye.
* Na koniec kultowy brązer Benefit Hoola. Kosztuje 159,00 za 8 gram.
Super brązer, łady chłodny matowy brąz.Idealny do rzeżbienia buzi. Ładnie się utrzymuje.
Miałam go długo ale dlatego że używałam jeszcze innych produktów. Podczas aplikacji nie należy mocno dociskać pędzla do pudru bo się wtedy robi miałki i bardzo dużo się wtedy nabiera a że ma świetny pigment to plamy gwarantowane.
Teraz kupiłam słynną Bahama Mama The Balm za połowę ceny co Holla :)
A na koniec zakupy w Kiko :))))
Dobrze że Arkadia w której jest Kiko jest ode mnie ok.40min jazdy metrem.
Spędziłam tam chyba ponad 2h.
Ogladałam,miziałam,pytałam.
Cięzko było podjąc wybór co chcę.
Zawsze warto spytać się pani która sprzedaje - maluje jakie jest jej must have z tej marki :)
Tak też uczyniłam.
Przemiła dziewczyna która uczy się w szkole wizażu poopowiadała mi trochę :)
Długo zastanawiałam się co kupić i zdecydowałam,że będą to praktyczne rzeczy do kufra :)
Dwie bazy- pod cienie i pod pomadkę, cień long lasting w sztyfcie, cień water - podobno kultowy oraz w mega promocyjnej cenie cień long w kredce.
Pani poleciła mi jeszcze bazę zielona pod makijaż, puder w kamieniu korygujący, pędzelek do ust, podkład kryjący.
Pewnie podjadę po ten pędzelek oraz bezbarwną konturówkędo ust, bo ostatnio mam kręćka na punkcie idealnych ust do sesji zdjęciowej.
Potestuje Kiko i dam znać jak mi się sprawdza.
Dajcie znać jakie produkty polecacie z Kiko i jak tam wasze denka :)
29 stycznia 2014
Co zrobić aby wyglądać świeżo i promiennie? Makijaż poranny w 5 minut krok po kroku oraz moje ulubione kosmetyki.
W dzisiejszym poście podzielę się z Wami jak zrobić rano makijaż w tzw. 5 minut aby wyglądać świeżo i promiennie.
Na lekcjach makijażu regularnie słyszę od moich klientek "a ile czasu zajmie mi zrobienie tego makijażu"?
Każda Pani ma rano mało czasu, czy to śpieszy się do pracy czy jest to młoda mama, która ma wyliczoną każda minutę.
Nie chcemy rezygnować z makijażu a pomalowanie samych rzęs nas nie satysfakcjonuje.
Dla mnie w makijażu jest ważna jedna zasada- ukrywamy niedoskonałości a podkreślamy atuty.
Najważniejsza jest świeża promienna skóra twarzy, ukryte niedoskonałości pod oczami.
To już połowa sukcesu :)
Drugą połową sukcesu jest róż - świeży, odmładzający, promienny.
To jest nasza magiczna broń :)
Kiedy rano nie mam czasu nie bawię się w modelowanie oka, aczkolwiek nie zostawiam powieki całkowicie saute, czy tylko z tuszem na rzęsach bo to stanowczo za mało.
Mam sprawdzony zestaw jak szybko i efektownie podkreślić oko.
Ale po kolei...
TWARZ:
Ostatnio pisałam Wam dwa posty o podkładach.
http://wizazystkawarszawa-makijazslubny.blogspot.com/2013/11/jasny-kolor-podkadu-dla-polek-wedug.html
http://wizazystkawarszawa-makijazslubny.blogspot.com/2014/01/co-zrobic-kiedy-mamy-za-ciemny-podkad.html
W ostatnim poście zachwycałam się produktem do rozjaśnienia podkładu.
Używam go regularnie z różnymi podkładami (nie tylko z MACowymi) i jestem zachwycona.
Aby moja twarz wyglądała świeżo i promiennie wybieram lżejszy podkład o właściwościach rozświetlajacych.
Teraz używam min. Givenchy Photo' Perfexion Mam kolor 4 Perfect Vanilla który jest teraz w zimie dla mnie troszkę za ciemny, więc rozjaśniam go dodając dwie krople białego podkładu MAC Face&Body.
Pod oczy preferuje lekkie rozświetlające korektory.
Używam regularnie MAC Select Cache Cernes w kolorze NC15.
Choć ostatnio zdradziłam go ;) z korektorem Loreala z którego byłam bardzo zadowolona.
Napiszę Wam o nim w denku w najbliższych dniach.
Do przypudrowania buziaka mój ulubiony puder sypki Chanel Poudre numer 20.
Na koniec muskam twarz magicznymi kuleczkami Guerlain Meteorites. Mam kolorek 01.
Dają cudowny efekt!!!!
Na policzki wybieram róż ożywiający aby nadać twarzy świeżość i promienność.
To jest must have w makijażu!!!.
Najczęściej wybieram mój ulubiony kolor MAC Rose Oqutlok. Ewentualnie MAC Launch Away (limitwana edycja)
MAC ma zresztą sporo takich ożywiających kolorów w swojej kolekcji.
OKO:
W porannym makijażu poświęcam mniej czasu na modelowanie oka niż mam w zwyczaju kiedy mam więcej czasu.
Poranny makijaż aby wyglądał świeżo i lekko używam wtedy kolorów neutralnych, beży brązów.
Jako bazy używam moich ulubionych cieni w kremie MAC Paint Pot. Ulubione poranne kolory to Camel Coat lub Bare Study.
Cieniuję oko najczęściej paletką MAC z neutralnymi kolorkami.
Moje ulubione to: matowy Brule, rozświetlające Naked Lunch i klasyka MACa Satin Taupe.
Zamiast eyelinera używam czekoladowej kredki MAC Coffee.
Rzęsy maluję tuszem podkręcająco-wydłużającym aby otworzyć oko.
Na linii wodnej bardzo lubię cielistą kredkę MAX FACTOR numer 090 (nie załapała se na zdjęciu)
Ponieważ jestem blondziakiem to brewki delikatnie przyciemniam kredeczką Catrice w przepięknym kolorze 020.
Cena to jedyne 10,00
USTA:
Tutaj królują dwa moje ulubione błyszczyki MACA Lipglass Liqid Passion oraz Orange. Obydwa pochodzą z limitowanych edycji.
Lubie również MACowe pomadki w naturalnch kolorkach.
Pisałam o nich poniżej:
http://wizazystkawarszawa-makijazslubny.blogspot.com/2012/10/mac-nudowe-pomadeczki.html
A jakie są Wasze ulubione kosmetyki do porannego makijażu?
19 października 2013
Czy im droższy kosmetyk tym lepszy? Logo marki a jakość.
Zdjęcia są własnością firm kosmetycznych, pochodzą z internetu.
Do napisania dzisiejszego posta skłoniły mnie min. moje klientki na lekcjach makijażu i podczas zakupów.
Ponieważ bardzo często słyszę pytanie czy np. Dior jest taki genialny bo jest tak znany i tyle kosztuje i warto go kupić?
Hmmm... :)
Przedstawię Wam mój pogląd oparty na mojej 9 letniej pracy w branży kosmetycznej.
Mam nadzieję, że nikogo nie urażę swoją opinia , jak np. napiszę, że nie lubię danej marki :)
Mi jest zdecydowanie prościej poruszać się w gąszczu kosmetyków bo sama kupiłam ich miliony i przetestowałam na swojej buzi i na klientkach.
Mam jedną zasadę, zanim pomaluję czymś nowym klientkę najpierw testuję to na sobie, nawet jeżeli kupię za ciemny podkład ( a ja jestem bladziochem) to nakładam go wtedy jak zostaję cały dzień w domku.
W perfumeriach mamy kosmetyki massmarketowe - Loreal, Isa Dora, Bourjous... selektywne Dior, Chanel. Guerlain, YSL... a także marki profesjonalne MAC, Bobbi Brown, Smashbox, Make Up For Ever...
Z markami najtańszymi drogeryjnymi czyli Bell, Pierre Rene, Joko... nie za dużo mogę powiedzieć bo ich po prostu nie używałam.
Mam w swoim kufrze z tańszych marek Inglota, Catrice ale to temat na innego posta.
Swoją pracę makijażową zaczynałam dla Loreala i w moim kufrze przez 5 lat królowała ta marka oraz Maybelline, -bo to jeden koncern.
Kupowałam wtedy również kosmetyki IsaDory, Bourjous bo bardzo dużo jeżdziłam z pokazami po perfumeriach w całym województwie lubelskim. A jak same wiecie wyjść bez zakupów... ;)
Pracowałam równocześnie w małej perfumerii więc kosmetyki otaczały mnie cały czas.
Potem jak przeniosłam się do Warszawy testowałam również kosmetyki Lancome bo miałam do nich dostęp i zastanawiałam się nad zmianą marki, ale zostałam w L'orealu.
Pamiętam że moje pierwsze kosmetyki które sobie kupiłam kiedy byłam w szkole średniej był to podkład z L'oreala rozświetlający Translucide i cienie poczwórne IsaDora. Wydałam wtedy ok.150,00 gdzie dla 16 latki był to majątek a było to ponad 15 lat temu :)
Potem zaczęłam pracować dla marki Nouba. Miałam również pod sobą marki Deborah, BeYu.
Pracowałam wtedy we wszystkich warszawskich Douglasach, dzięki którym miałam dostęp do wszystkich marek.
W moim kufrze pojawiły się kosmetyki marek dla których pracowałam oraz weszłam wtedy również w marki selektywne.
Na początku pamiętam miałam świra na punkcie Chanel(przetestowałam chyba wszystko). Potem była miłość do Guerlain.
Z racji tego iż byłam codziennie w pracy mogłam się wymalowywać po łokcie wszystkim i testować.
Mój kufer zaczął się powiększać.
Wtedy zaczęłam się zastanawiać jak się ma cena do jakości :)
Wiedziałam oczywiście doskonale że my płaciły ułamek za kosmetyk a reszta jest to reklama,opakowanie, pozycja marki, gwiazdy które ją reklamują.
Po przetestowaniu całego mnóstwa kosmetyków zaczęła się tworzyć lista ulubieńców i anty listy.
Czy kupując podkład za 200,00 czy cienie za 239,00 ma to sens?
Niestety nie zawsze.
Ja wychodzę z założenia że są kosmetyki na które warto więcej zainwestować jeżeli oczywiście możemy sobie na to pozwolić ale nie za wszelką cenę.
Pamiętam jak pierwszy raz kupiłam swój selektywny tusz do rzęs Lancome. Wydałam chyba ok.120,00 było to jeszcze w Galerii Centrum.
Jaka była moja radość ale tylko do czasu kiedy się nim pomalowałam i stwierdziłam że tusz Loreala jest lepszy i kosztuje 3 razy mniej.
Jest coś takiego, że firmy sprzedają nam marzenia, odrobinę luksusu.
Bo szybciej kupimy sobie kosmetyk Chanel za 200,00 niż torebkę za 6,000.
Pamiętam jak miałam pokazy makijażu Nouba w jednym z Douglasów. Miałam zapisane klientki selektywne.
Które wydawały dość dużo na kosmetyki. Nie za bardzo znały markę Nouba, pomimo, że była na wyłączność Douglasa.
Pytały się o markę i ile kosztuje. Trochę się dziwiłam na początku, że pytają o cenę skoro na samym poczatku opowiadały jakich to marek nie używają.
Kiedy odpowiedziałam że np. podkład to wydatek 119,00 pomadka 89,00 itd.
Panie stwierdzały że jest za tania no i te czarne zwykłe opakowania są mało luksusowe.
Prosiły mnie po makijażu abym dobrała im podobne kolory z droższych marek.
Myślałam, wtedy że wyjdę z siebie i stanę obok!
Nie pomagały tłumaczenia że w marce profesjonalnej nie płaci się za opakowanie tylko za środek.
Śmiałam się że zakleję napisy to kupią ;)
Ale znalazłam swój sposób, wystarczyło powiedzieć że jest to marka niszowa- unikatowa ;)
Mogłabym tu przytaczać wiele różnych opowieści.
Ale wracając do pytania czy warto wydawać tyle na kosmetyki?
Czym się kierujemy podczas zakupów kosmetyków i skupmy się tylko dzisiaj na kolorówce.
Kiedy wchodzimy do perfumerii pod wpływem impulsu i same nie wiemy czy coś chcemy to według mnie wszystko zależy od konsultantki, jak sprzedaje nam produkt, jak go zaprezentuje,jak pobudzi nasza wyobrażnię i czy stwierdzimy że muszę go mieć bo bez niego nie wyobrażam sobie mojego życia ;)
Kupujemy wtedy impulsywnie, nasze endorfinki szaleją a kiedy wracamy do domu zastanawiamy się czy rzeczywiście był sens wydawać tyle.
Według mnie są produkty na które warto wydać więcej. Jest to podkład, korektor, puder.
Możemy również zainwestować w porządna paletę cieni matowych-satynowych do makijażu dziennego oraz róż.
Ale nigdy bym nie dała np.ponad 100,00 za kredkę do brwi, oczu, konturówkę do ust, lakier do paznokci, błyszczyk-pomadkę(chyba że były to unikatowy kolor)
Wiem, ze panie kupują pomadki, błyszczyki i wydaja na nie po 150,00.
Dlaczego? Bo jest to kosmetyk który najczęściej wyjmują z kosmetyczki aby poprawić usta.
Kupują go nie dla trwałości tylko dla opakowania aby koleżanki mogły zobaczyć, " o ma pomadkę Dior :)"
Ja od ponad 2 lat jestem prawie całkowicie zMACowana :)
Kocham tą markę za wybór kolorów- konsystencje, jakość, trwałość... :)
Zresztą moje klientki jak ją poznają podczas lekcji makijażu to obdarzają takim samym uczuciem.
Mam w swoim kufrze również trochę innych kosmetyków.
Z marek selektywnych wybieram Chanel, Guerlain, Yves Saint Laurent, Givenchy, Helena Rubinstein.
Mam swoje sprawdzone i ulubione produkty do których zawsze wracam.
Cenię te marki za jakość.
Nie powiem, że te marki mają wszystko super, bo zdarzają się troszkę gorsze produkty ale na cała szafę jest ich na szczęście tylko kilka.
Czasami jak wydaję ponad 200,00 na poczwórne cienie Chanel które mają 1,2 g!!! To się zastanawiam czy warto i po co je kupuję, skoro 1 cień MAC(który jest świetnej jakości i mam ich bardzo, bardzo dużo) ma 1,5g i kosztuje 53,00
Czyli w MAC za 4 cienie zapłacę tyle samo tylko będę miała ich aż 6 g a w Chanel 1,2g.
Jest to chyba ta magia marki:)
Ale na usprawiedliwienie mogę powiedzieć, że mój ukochany puder z Chanel ma aż 30g!!! i kosztuje 200,00.
Gdzie inne firmy selektywne w tej cenie dają nam maks 10g.
Są tez marki których niestety nie darzę miłością
Na pierwszym miejscu plasuje się... Dior.
Żeby nie być gołosłownym i powiedzieć nie lubię bo nie lubię, podeprę to argumentami.
Nie wątpię że Dior tez ma czar tak jak Chanel i poniekąd kupujemy marzenia.
Ale ja obok tych marzeń chciałabym aby produkt był dobry jakościowo.
Z Diora miałam podkłady, puder sypki, korektor, róż,bronzer, pomadki,błyszczyki i oczywiście cienie.
Niestety używałam trochę i szły te kosmetyki w świat.
Dla mnie cena nie jest adekwatna do jakości.
Gdyby ktoś pozaklejał logo firmy to postawiłabym te kosmetyki na półce massmarketowej obok Loreala.
Dla mnie Dior ma tandetne wykończenie. Zero klasy i elegancji.
Pamiętam jak dziewczyny w perfumerii żartowały sobie że Diora kupują bogate Rosjanki które lubią blichtr i tandetę.
W swoim kufrze z Diora mam cienie i nie pytajcie mnie dlaczego.
Może dlatego że jestem cieniomaniaczką ;)
Pudełka tych cieni maja jakąś magiczną moc lub magnes że przyciągają wzrok.
Tylko po zakupie przeważnie u mnie leżą lub używam ich od czasu do czasu do makijażu wieczorowego, kiedy chcę aby był blask tzn.perlistość.
Klientki na lekcjach są zszokowane, że mówię że te cienie nie nadają się do dziennego makijażu.
Wtedy pada zdanie"Ale przecież to Dior"
No właśnie :(
W ramach uratowania palety proszę do dokupienie matowych, satynowych cieni aby klientka mogła cieni z Diora rówież użyć, do rozświetlenia wew,kącika oka :)
Pamiętam jak pracowałam na Douglasach, poznałam wtedy Krzysia , który wielką miłością darzył Diora. Chciał strasznie dla nich pracować i długa o to się starał aż mu się udało.
Drugą osobą która kocha Diora jest Aga. Można powiedzieć, że Dior to całe jej życie :)
Kiedy czasami ich widzę w perfumerii z jaką pasją opowiadają i sprzedają te kosmetyki, uśmiecham się od ucha do ucha i zastanawiam się czy firma zdaje sobie sprawę jakie skarby mają :)
Kolejnymi dwoma markami których nie lubię jest Lancome i Clinique.
Nie rozumiem skąd w Polsce taki szał na Clinique skoro w Stanach jest to pólka massmarketowa a u nas selektywna.
Dla mnie te kosmetyki nie mają nic wspólnego z naturą, delikatnością. Wystarczy poczytać ich składy ;)
To, że się u nas sprzedają to zasługa reklamy,giftów i konsultantów w białych fartuchach :)
Lancome to dla mnie po prostu L'oreal, tylko droższy.
Pamiętam jak pracowałam dla L'oreala, byłam w perfumerii Marionnaud. Pokazuję klientce błyszczyk Glam Shine który zmienił aplikator na serduszkowy z dziurką. A Pani zbulwersowana mówi, jak firma może naśladować i kopiować Lancome ?!
Hmmm... tylko niestety jest na odwrót. Bo najpierw ten aplikator został wypuszczony w Lorealu tak jak i sporo innych kosmetyków.
Najpierw jest coś w massmarkecie a potem jak się sprzeda to idzie do marki selektywnej i płacimy 2-3 razy drożej.
Podsumowując mój wywód :)Choć mogłabym pisać i pisać :)
Mam nadzieję, że nikt nie poczuł się dotknięty moją opinią. Są to tylko moje wnioski które wyraziłam i starałam się poprzeć argumentami.
Jeżeli jest nas stać możemy wydawać mnóstwo pieniędzy na marki selektywne.
Jeżeli kupujemy z gową to kupimy jedne rzeczy droższe a np.kredki, błyszczyki ect.z półki massmarketowej.
Jeżeli mamy skromniejszy budżet ale chce coś z selektywu to wybierzmy coś co nosimy cały dzień na buziaku na dużej płaszczyznie np.podkład, puder.
Jeżeli nas nie stać, kupujmy kosmetyki massmarketowe np. L'oreal one naprawdę są bardzo dobre.
Zapraszam do dyskusji pod postem, chętnie poznam Wasze zdanie :)
Na jaki kosmetyk jesteście w stanie wydać wszystkie swoje pieniądze :)
6 grudnia 2012
Ulubieńcy NIE TYLKO listopada...makijaż, perfumy...
Tym razem chciałam Wam zaproponować moich ulubieńców.
Nie są to tylko kosmetyki których używałam tylko i wyłącznie w listopadzie.
Z racji swojego zawodu eksperymentuję i bawię się makijażem.
Szukam nowych ciekawych produktów i rozwiązań.
Mam kilka produktów z kolorówki, pielęgnacji twarzy, ciała jak i perfumy do których będę zawsze wracać.
Są to min. podkład Heleny Rubinstein Color Clone, korektor Helena Rubinstein Magic Concealer, puder sypki Chanel, cała pielęgnacja Clarinsa- twarz i ciało, perfumy FlowerRomb oraz pewnie jeszcze kilka rzeczy by się znalazło :)
Mam mnóstwo kosmetyków i ciężko jest mi używać wszystkiego.
Są takie produkty które użyje raz lub w ogóle kupię i leżą i czekają na swoją kolej :)
Tak jest np.z cieniem Chanel który tutaj prezentuję, sprayem Fix, perfumami Gucci.
A więc zaczynamy...
Ulubieńcem na pewno listopada jest
- balsam Bath&Body Works Sea island cotton.
Balsam do ciała o pięknym zapachu morza, bawełny. Ciężko go opisać.
Balsamuję się nim rano i plusem jest to że pomimo intensywnego zapachu nie gryzie się z perfumami.
Polecam ten balsam jak i cała linię!!!!
-płyn micelarny AA Ultra odżywianie.
Z płynów AA miałam chyba wszystkie. Kupuję je regularnie dla klientek. Ale zanim używają go Panie najpierw sama testuję.
Ten według mnie z linii AA jest najlepszy. Ładnie zmywa, nie podrażnia, nie szczypie oczu, ma delikatny subtelny zapach.
Polecam, 200ml kosztuje ok.16,00
-woda termalna Avene. Moja ulubiona i ukochana do której powracam regularnie.
Miałam inne apteczne min.La Roche Posay, Vichy, Iwostin.
I ta według m,nie jest najlepsza. Kupuje ja w dużej butli 300ml jak i mniejszej 150ml.
-podkład Mac Face&Body C1 mój hit pokładowy, wśród lekkich podkładów!!! Lekka, płynna konsystencja na bazie wody.
Idealnie stapia się ze skórą, można stosować warstwowo od efektu który chcemy uzyskać. Dla każdego rodzaju skóry. Od suchej, mieszanej do tłustej.
Do każdej ze skór trzeba dobrać do niego odpowiedni puder, korektor i będzie idealnie.
Posiadam 3 kolory: C1. C2, N1. Butelka ogromna 120ml, ale wyszła tez wersja 30ml
-Mac Fix. Mgiełka do twarzy. Używałam bardzo rzadko. Ale jak już zaczęłam to teraz używam regularnie. Już czeka 2 butelka. Opisywałam szczegółowo jakiś czas temu na blogu.
-pomadka Mac w kolorze Creame d' nude. Mój ukochany kolor ostatnio używam go codziennie. Jest już na wykończeniu ale kupie ten kolor znowu. Uwielbiam pomadki z Maca przeważają w moim kufrze, zresztą opisywałam kolory nude jakiś czas temu na blogu i pokazywałam swatche.
-cień Chanel kolor 87 Taupe Grise. Leżał sobie jakiś czas w kufrze i czekał na swoją kolej. I się doczekał. W listopadzie używałam go bardzo często. Świetny pigment, tonacja szaro-beżowo-fioletowa. Chłodny. Ma 2 g ale jest bardzo wydajny.
-ulubiony chłodny rozświetlacz do twarzy Mac kolor Lightscapade. Niestety z limitowanej edycji ale co jakiś czas się pojawia. Duży 10g, mega wydajny. Pięknie wygląda na szczycie kości policzkowych.
-Estee Lauder Sumptuous EXTREME - tusz który bardzo lubię jak mam ochotę na efekt sztucznych rzęs. NajlePszy jaki miałam o tym efekcje, a trochę ich było. Ważne aby kupić ten extreme. Ma dużą szczotkę ale wygodnie się nim maluje.
-Gucci by Gucci 75ml woda perfumowana. Perfumy które czekały na swój powrót. Używałam ponad 1,5 roku temu. Najpierw miałam wodę toaletową, zużyłam całą 75ml. Potem kupiłam wodę perfumowana, używałam i odstawiłam. Może dlatego, że mam kilka butelek perfum które używam w zależności od nastroju.
Ciepły, słodki bardzo seksowny zapach. Ale nie duszący ani mdlący. idealnie nadaje się na co dzień w chłodne dni. Czyli teraz idealny. Pięknie utrzymuje się na skórze.
Tak mniej więcej prezentują się moi ulubieńcy na chwilę obecną. Będę robiła regularnie taki post i dzieliła się w Wami moimi faworytami.
Jak Wam się podoba, macie swoich faworytów? Miałyście któryś kosmetyk, a może macie odmienne zdanie niż moje i się nie zgadzacie. Piszcie :)
Nie są to tylko kosmetyki których używałam tylko i wyłącznie w listopadzie.
Z racji swojego zawodu eksperymentuję i bawię się makijażem.
Szukam nowych ciekawych produktów i rozwiązań.
Mam kilka produktów z kolorówki, pielęgnacji twarzy, ciała jak i perfumy do których będę zawsze wracać.
Są to min. podkład Heleny Rubinstein Color Clone, korektor Helena Rubinstein Magic Concealer, puder sypki Chanel, cała pielęgnacja Clarinsa- twarz i ciało, perfumy FlowerRomb oraz pewnie jeszcze kilka rzeczy by się znalazło :)
Mam mnóstwo kosmetyków i ciężko jest mi używać wszystkiego.
Są takie produkty które użyje raz lub w ogóle kupię i leżą i czekają na swoją kolej :)
Tak jest np.z cieniem Chanel który tutaj prezentuję, sprayem Fix, perfumami Gucci.
A więc zaczynamy...
Ulubieńcem na pewno listopada jest
- balsam Bath&Body Works Sea island cotton.
Balsam do ciała o pięknym zapachu morza, bawełny. Ciężko go opisać.
Balsamuję się nim rano i plusem jest to że pomimo intensywnego zapachu nie gryzie się z perfumami.
Polecam ten balsam jak i cała linię!!!!
-płyn micelarny AA Ultra odżywianie.
Z płynów AA miałam chyba wszystkie. Kupuję je regularnie dla klientek. Ale zanim używają go Panie najpierw sama testuję.
Ten według mnie z linii AA jest najlepszy. Ładnie zmywa, nie podrażnia, nie szczypie oczu, ma delikatny subtelny zapach.
Polecam, 200ml kosztuje ok.16,00
-woda termalna Avene. Moja ulubiona i ukochana do której powracam regularnie.
Miałam inne apteczne min.La Roche Posay, Vichy, Iwostin.
I ta według m,nie jest najlepsza. Kupuje ja w dużej butli 300ml jak i mniejszej 150ml.
-podkład Mac Face&Body C1 mój hit pokładowy, wśród lekkich podkładów!!! Lekka, płynna konsystencja na bazie wody.
Idealnie stapia się ze skórą, można stosować warstwowo od efektu który chcemy uzyskać. Dla każdego rodzaju skóry. Od suchej, mieszanej do tłustej.
Do każdej ze skór trzeba dobrać do niego odpowiedni puder, korektor i będzie idealnie.
Posiadam 3 kolory: C1. C2, N1. Butelka ogromna 120ml, ale wyszła tez wersja 30ml
-Mac Fix. Mgiełka do twarzy. Używałam bardzo rzadko. Ale jak już zaczęłam to teraz używam regularnie. Już czeka 2 butelka. Opisywałam szczegółowo jakiś czas temu na blogu.
-pomadka Mac w kolorze Creame d' nude. Mój ukochany kolor ostatnio używam go codziennie. Jest już na wykończeniu ale kupie ten kolor znowu. Uwielbiam pomadki z Maca przeważają w moim kufrze, zresztą opisywałam kolory nude jakiś czas temu na blogu i pokazywałam swatche.
-cień Chanel kolor 87 Taupe Grise. Leżał sobie jakiś czas w kufrze i czekał na swoją kolej. I się doczekał. W listopadzie używałam go bardzo często. Świetny pigment, tonacja szaro-beżowo-fioletowa. Chłodny. Ma 2 g ale jest bardzo wydajny.
-ulubiony chłodny rozświetlacz do twarzy Mac kolor Lightscapade. Niestety z limitowanej edycji ale co jakiś czas się pojawia. Duży 10g, mega wydajny. Pięknie wygląda na szczycie kości policzkowych.
-Estee Lauder Sumptuous EXTREME - tusz który bardzo lubię jak mam ochotę na efekt sztucznych rzęs. NajlePszy jaki miałam o tym efekcje, a trochę ich było. Ważne aby kupić ten extreme. Ma dużą szczotkę ale wygodnie się nim maluje.
-Gucci by Gucci 75ml woda perfumowana. Perfumy które czekały na swój powrót. Używałam ponad 1,5 roku temu. Najpierw miałam wodę toaletową, zużyłam całą 75ml. Potem kupiłam wodę perfumowana, używałam i odstawiłam. Może dlatego, że mam kilka butelek perfum które używam w zależności od nastroju.
Ciepły, słodki bardzo seksowny zapach. Ale nie duszący ani mdlący. idealnie nadaje się na co dzień w chłodne dni. Czyli teraz idealny. Pięknie utrzymuje się na skórze.
Tak mniej więcej prezentują się moi ulubieńcy na chwilę obecną. Będę robiła regularnie taki post i dzieliła się w Wami moimi faworytami.
Jak Wam się podoba, macie swoich faworytów? Miałyście któryś kosmetyk, a może macie odmienne zdanie niż moje i się nie zgadzacie. Piszcie :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)







